Sebek i Wiolka się pobierają

Wiemy już od jakiegoś czasu, ale oficjalne zaproszenie wpadło nam w łapki 19.04.2010.

Teraz możemy się oficjalnie pochwalić że świętujemy ślub Wiolki i Sebka 3 czerwca w Zielonkowskim „Galopie”. Sam ślub odbędzie się o godzinie 16.00 w Kobyłce, co znaczy że mam już tylko 1.5 miesiąca żeby schudnąć i zmieścić się w swój stary garnitur 🙂 Oczywiście tradycyjnie już będę stał za swoim obiektywem, aby zawstydzić pozostałych fotografów. No i pamiętać, żeby nie skończyć imprezy przed 24.00 🙂

Zaproszenie - Sebka i Wiolki
Zaproszenie – Sebka i Wiolki
Zaproszenie - Sebka i Wiolki otworzone
Zaproszenie – Sebka i Wiolki otworzone

Koszula do ślubu, proste zadanie ?

Koszula
Koszula

Mówi się, że koszulę ślubną powinna kupować Panu Młodemu Panna Młoda, powiem tak … powodzenia 🙂 Wybór koszuli nie jest łatwym zadaniem, jeśli macie swoiste wymagania co do samej koszuli rzecz jasna. Ja chciałem mieć koszulę z mankietami, guziki frontowe wewnątrz, nie daj Boże kieszeni z przodu, klasyczny kołnierz i uwaga … 100% bawełny. Proste prawda ? Otóż nie 🙂 Jest bardzo niewiele miejsc w których kupicie 100-tu procentowo bawełnianą koszulę do ślubu. Większość facetów nie zwraca na to uwagi, że w 90% przypadków koszule są mieszanką jakichś tekstyliów (uczulenia na Tajwan ?), ale nie każdy jest tak wydziergany na łapach jak ja 🙂 więc dla większości z nich problem nie istnieje. Mi jednak zależało na nieprześwitującej warstwie materiału, aby późniejsze zdjęcia nie skupiały się tylko na moich tribalach, ale na obrazie całościowym 🙂

Zacząłem, pełny nadziei, w pierwszym lepszym sklepie z ciuchami do ślubu, jaki efekt ? – Nie mamy 100 procentowo bawełnianych koszul, ponieważ są strasznie drogie i nikt nie chce ich kupować. Ceny zaczynają się w granicach 300 PLN, a dostanie Pan coś takiego tylko w firmie OLYMP . Mają swoje stoisko w Arkadii na Jana Pawła – nie dyskutując więc za długo, udałem się do Arkadii w Warszawie, aby dokonać dosyć istotnego zakupu, czyli swojej śnieżno białej koszuli. Dość szybko trafiłem do sklepu OLYMP, natychmiast znalazłem rozmiar spełniający wszystkie moje wygórowane wymagania, poza jednym … koszuli nie można przymierzyć ! Nie ma przymierzalni, koszule są zapakowane i strasznie drogie. Wyrażam więc swoje wielkie zażenowanie do obsługującej Pani – Przepraszam, ale muszę się poważnie zastanowić nad zakupem, ponieważ za prawie 400 PLN nie wiem co kupuję i jak to będzie na mnie wyglądać – na co, jak gdyby nigdy nic, Pani odpowiedziała – Rozumiem – obróciłem się i wyszedłem zażenowany.

Można powiedzieć, że nie zastanawiałem się zbyt długo nad OLYMP-em, bo tuż po wyjściu ze sklepu przed oczami wyrosła mi Wólczanka, stwierdziłem więc, że czas chyba zobaczyć inne opcje. Wszedłem do Wólczanki. Bez najmniejszego problemu przymierzyłem koszulę, nikt nie robił żadnych fochów. Koszula leżała na mnie idealnie, jedynym mankamentem koszuli były tylko zapinane od zewnątrz guziki, więc znów ciężko było mi się zdecydować i powiedziałem ekspedientce, że się zastanowię. Po wyjściu z Wólczanki, trafiłem jeszcze do innych sklepów : DIGEL, Royal Collection, etc. Zrobiłem maraton po całej konfekcji Arkadii i wróciłem z niczym do Wólczanki. Stwierdziłem, że moich guzików i tak przecież nie będzie widać pod kamizelką, więc mogę z tym żyć. I kupiłem, ( 280 PLN ) strasznie droga koszula, aż dziś mi się serce kraje, jednak nie był to jeszcze koniec niespodzianek …

Przymierzyłem koszulę Wólczanki ponownie w domu, leżała doskonale, byłem bardzo zadowolony z materiału, a po założeniu spinek do mankietów poczułem za co zapłaciłem. Następnie przymierzyłem marynarkę … i tu lekkie zdziwienie. Porada Pana młodego : należy zawsze z sobą nosić centymetr i znać : długości, obwody i inne wymiary części garderoby. Dlaczego ? Otóż, obwód rękawa w połączeniu ze spinkami do mankietów okazał się być w moim przypadku większy od obwodu rękawa garnituru, a chyba nie ma nic bardziej wkurzającego od harmonijki zwijającej się na łokciach, bo przecież rękaw garnituru zamiast opadać swobodnie na dłonie, zatrzymuje się na mankiecie … grrr ! Mi nie pomogło nawet zapięcie mankietów w inny sposób. Dwa centymetry mniej w obwodzie rękawa koszuli i byłbym zadowolony, ale niestety …

Kilka dni później znów pojawiłem się w Arkadii, ale tym razem trochę się wycwaniłem. Jakimś cudem znalazłem koszule OLYMP-u w sklepie Royal Collection, zapakowane ale … od czego są przymierzalnie 🙂 No więc czmychnąłem szybko do przymierzalni z koszulą której nie mogłem rozpakować w OLYMP-ie i rozpakowałem ją w Royalu. Trzeba sobie jakoś w życiu radzić, prawda ? Byłem bardzo zadowolony z rozmiaru, czego niestety nie mogłem powiedzieć o przezroczystości. Zdecydowanie widać było wszystkie moje dziary pod rękawami, więc moja początkowa euforia szybko minęła. Zapakowałem koszulę z powrotem … a przynajmniej spróbowałem zapakować 😀 bo zostało mi jeszcze kilka szpilek, które wyciągnąłem z koszuli otwierając ją. Następnie udałem się do ostatniego miejsca w którym były jeszcze koszule spełniające ( przynajmniej częściowo ) moje wymagania, czyli DIGEL.

W Digelu koszule nie były wcale tańsze od tych w OLYMP-ie i również nie można było ich przymierzać, ale … Digel jako jeden z nielicznych sklepów miał możliwość przymiarki jedynego rozpakowanego egzemplarza w przymierzalni. Co prawda mierzyło ją już chyba stu facetów, więc capiła niemiłosiernie, ale za to nie straciłem nadziei na dobry zakup. I co się okazało ? Założyłem koszulę, sprawdziłem przezroczystość, zmierzyłem rękawy i miałem dokładnie 15 sekund na decyzję … koleś, który wszedł po mnie do sklepu poprosił o mój rozmiar, a ten który właśnie mierzyłem był ostatni ! Nie zawahałem się ani chwili, to był najszybszy i najbardziej trafny zakup tego dnia. Miałem już swoją koszulę, ale to wciąż nie był koniec moich niespodzianek …

Koszula była zapakowana w papierową torbę (po prostu kocham ekologię), postawiłem ją na chwilę na ziemi … gdzie oczywiście wcześniej jakiś cymbał rozlał swoje piwo ! Gratulacje Grzesiu ! Plama na rękawie !

Następnego dnia wylądowałem jeszcze w pralni i to była ( na szczęście ) już ostatnia przygoda z koszulą przed ślubem 🙂 Koszula dotrwała jakoś bezpiecznie w szafie do sierpnia i spełniła swoje najważniejsze zadanie w życiu.

Prawdziwa miłość jest ślepa

Prawdziwa miłość
Prawdziwa miłość

W ostatnim spamie firmowym trafiłem poprzez link do forum, na którym pewien żołnierz piechoty opublikował zdjęcia swojej „niezbyt urodziwej” żony. Wielki szacun dla tego Pana, nie ma w nim za grosz konformizmu.  Wspomniane forum znajduje się pod adresem : http://www.sherdog.net/forums/f7/i-got-married-last-weekend-pics-877461/

Jak widać prawdziwego uczucia nie zaślepi żaden złośliwy komentarz, a trzeba przyznać, że jest ich trochę na forum. Póki co, zakochani mają się dobrze i cieszą się każdą chwilą spędzoną razem, czego i Wam i sobie życzę.

Ciupazecka Folk

Niestety podczas naszego wesela kamerzyści ( Foto-Video Dąbrowski ) się ulotnili, twierdząc, że nagrali już całą taśmę. W związku z czym skończyli nagranie 2 godziny wcześniej niż zapowiadali ( wyszli o 1.00 w nocy, nagranie miało trwać do 3.00 ). Dowiedziałem się o tym od żony kiedy już ich nie było, więc najfajniejszy materiał video ( bo tego co zmontował Dąbrowski nie skomentuję ) został uwieczniony za pomocą cyfrówki przez naszych znajomych. Dzięki Paweł 🙂 bez Ciebie nie byłoby tego materiału. To właśnie Paweł razem z Gabrysią wkręcili nas w „Ciupazeckę” około 2.00 w nocy, kiedy ledwo patrzyliśmy już na oczy, udało się nam jeszcze wykrzesać trochę energii i zatańczyć. Zuza do dziś się zastanawia jak jej się to udało w sukni ślubnej 🙂

Pierwszy taniec

Pierwszy Taniec był chyba dla mnie najbardziej stresującym momentem ślubu. Mieliśmy Tylko 3 prywatne lekcje tańca, w sumie 3 godziny pracy z instruktorem i udało się nam nauczyć w sumie : walca angielskiego, disco ( klasyczny szarpany i klasyczny remizowy 🙂 ) i krok podstawowy tango 🙂

Chyba nie muszę nikomu tłumaczyć, że ćwiczyliśmy bez sukni ślubnej ! Nagle okazuje się, że w miejscu gdzie zwykle stawia się stopę znajduje się potężny kawałek sukni ! Na szczęście udało się suknie ładnie podpiąć dokładnie 5 minut przed pierwszym tańcem. Reszta ( czyli sam taniec ) poszła gładko, jesteśmy z siebie dumni 😀

Już 3 miesiące po ślubie

Fotografia Ślubna
Mega szybka sesja zdjęciowa

Dziś mija dokładnie 3 miesiące od naszego ślubu. Na  początku zbierałem się do stworzenia flashowej galerii z naszego wesela, ale jak się pewnie domyślacie ciężko jest wygospodarować nawet chwilę czasu na takie rzeczy. Blog na Word Press-ie wydał mi się szybszym rozwiązaniem 🙂 i do tego bardziej elastycznym z perspektywy aktualizacji danych. Pozdro.