Garażowy stół heblarski

Opublikowany: Sierpień 18th, 2017 | Autor: | Kategoria: Design, Dom i mieszkanie |
Tagi: , , ,
Brak komentarzy Brak komentarzy »

A wszystko zaczęło się od tego że kilka dni wcześniej rozszalała się burza i zrzuciła spory kawał blacho-dachówki z desek. Po burzy zerknąłem co dzieje się z moim drewnem konstrukcyjnym i deskami otóż okazało się że w niedokładnie przykrytym miejscu drewno zaczęło sobie gnić a pod spodem wesoło żerowały już ślimaki. Postanowiłem uszczelnić to co przetrwało i suszyć to czego potrzebowałem do budowy stołu.
Po kilku dniach pracy po pracy powstała taka oto konstrukcja:


Własny stół garażowy

Własny stół garażowy


Wszystkie elementy prawilnie połączone metodą pióro-wpust do tego wkręty i dodatkowe stalowe kątowniki do nóg dla większej stabilności. Całość miała być ciężka i w miarę nieruchoma podczas heblowania. W założeniu stół miał służyć do montażu imadeł szlifierek może krajzegi ? Najistotniejsza miała być jego długość i szerokość bo musiał się mieścić pomiędzy filarami w garażu i być mobilnym na wypadek cięcia w lecie jakichś długich elementów.


Pomocnik stolarza

Pomocnik stolarza


Nie było łatwo złapać poziom na kostce brukowej która jest zrobiona ze spadkiem, więc ułożyłem płytę okleinową co trochę pomogło poskładać szkielet.


Oszlifowany stół garażowy

Oszlifowany stół garażowy


Po kilku kolejnych godzinach pracy stół został oszlifowany a „blat” wyrównany do poziomu przy pomocy strugu elektrycznego i szlifierki oscylacyjnej. To chyba najbardziej upierdliwa część.


Stół garażowy po pokryciu lazurem

Stół garażowy po pokryciu lazurem

Stół garażowy po pokryciu lazurem

Stół garażowy po pokryciu lazurem

Stół heblarski

Stół heblarski


Na koniec zamontowałem jeszcze kółka aby poprawić mobilność. Stół jest dość ciężki i samemu nie jest lekko go przestawiać więc spełnia swoje założenia. W blacie posiada dwa otwory które są efektem wycięć na drewnie które pozostało mi po budowie, ale w założeniu będą służyć jako wsporniki do heblowanego drewna.
I tu chwilowo przygoda ze stołem się kończy. Na chwilę obecną stół ma już pierwszą warstwę lakieru i schnie. Następne w kolejności ma być imadło heblarskie do którego potrzeba jeszcze trochę części


Domek dla dzieci – samemu

Opublikowany: Wrzesień 8th, 2016 | Autor: | Kategoria: Design, Dom i mieszkanie, Dziecko |
Tagi: , , , , , , ,
Brak komentarzy Brak komentarzy »

Jeśli wasza pociecha zobaczy u innego szkraba domek dla dzieci, to w zasadzie możecie być pewni że niebawem podobny domek będzie musiał pojawić się u Was.
To jedna z rzeczy pewnych. Warto więc pomyśleć o tym, czy kupić jakieś tanie badziewie za 600-800zł, czy postawić samemu coś co posłuży także nastolatkom za kilka czy kilkanaście lat? Ja uznałem że fajnie będzie zainwestować trochę grosza i zrobić coś co nawet będzie służyło rodzicom 😉

Przejrzałem trochę internet, dowiedziałem się kilku rzeczy na temat budowania więźby dachowej i obciążeń konstrukcyjnych no i niewiele myśląc bez żadnego projektu pojechałem do Leroy Merlin kupiłem trochę drewna, cement, wsporniki i zacząłem kopać dołki pod słupki. Od tego zacząłem.
Pomyślałem że konstrukcja i tak nie wymaga jakiegoś wielkiego pomysłu więc przyjąłem jedynie ogólny wymiar 160×200 i postawiłem szkielet domku.

Podstawa i fundamenty

Podstawa i fundamenty

Następnie czekała mnie najgorsza część czyli więźba. Bałem się tego strasznie jak to wypozycjonować ale na szczęście nie była to ciężka konstrukcja i dzięki kilku ściskom pojawiły się krokwie.

Więźba dachowa początki

Więźba dachowa początki


Krokwie początki

Krokwie początki


Kiedy do krokwi doszły jętki przyszedł czas na deskowanie.
Idąc po najmniejszej i najtańszej linii oporu wykorzystałem w tym celu boazerię. Dzięki układowi pióro – wpust konstrukcja ścianek i dachu zyskała lepszą izolację i lepszą stabilność przy bardzo niskim nakładzie kosztów. Poza tym mało istotna była w tym momencie jakość samego drewna, które de facto jakościowo był tragiczne. Połamane pióra, sęki dziury jak w serze. No ale na potrzeby deskowania nadały się idealnie – lekkie tanie i w miarę równe.

Deskowanie boazerią

Deskowanie boazerią

Kiedy powstały parapety było już co opijać więc Zuza zaopatrzyła się w Martini i dokonaliśmy pierwszej inspekcji budowlanej 😉

Parapetówka w domku dla dzieci

Parapetówka w domku dla dzieci


Tato gdzie są okna i drzwi? Takie pytanie od 4-latka może zaskoczyć, no ale w zasadzie ma rację.
Przejrzałem markety budowlane i drzwiczki ażurowe do łazienek ;P tanie gotowe i prawie pod wymiar. Długo nie trzeba było mnie namawiać. Kupiłem, dokręciłem kilka zawiasów i śmigają 😉

Ażurowe drzwi do domku dla dzieci

Ażurowe drzwi do domku dla dzieci

No i generalnie można powiedzieć że podstawowe elementy już są. No ale coś mi nie pasowało w samym kolorze. Nagle domek stał się smutny i ciemny dlatego też postanowiłem trochę powalczyć z dębowym lazurem. Zdarłem szlifierką starą farbę ale na tyle niedokładnie aby zrobić coś w rodzaju „krowich łat”. Następnie nałożyłem dwie warstwy lazura średniego dębu. Od tej pory domek nazywa się „Krówka mówka odcień Safari”. Nie do podrobienia ;D

Domek dla dzieci - Kolor Safari

Domek dla dzieci – Kolor Safari

Kolejny etap to pokrywanie dachu gontem. Przyznam że trochę się bałem wchodzić na dach i przybijać tackerem gont ale dach wytrzymał razem ze mną (86kg) + gont (90kg) co oznacza tylko tyle że nie straszne nam już deszczowe wieczory z Martini. Później doszły jeszcze obicia narożne, które będą kontrastować z jasnymi ściankami i schodki z mini tarasem. Planuję jeszcze zdobienia i być może jakieś płaskorzeźby czy ornamenty, zobaczmy czy starczy chęci i zapału 🙂

Rodzinka na schodkach

Rodzinka na schodkach

Domek pokryty gontem

Domek pokryty gontem


Dzikie zwierzęta na wsi

Opublikowany: Październik 16th, 2015 | Autor: | Kategoria: Dom i mieszkanie, Przemyślenia
Brak komentarzy Brak komentarzy »

Tym razem temat na luzie, czyli jakie zwierzaki odwiedzają nasze pielesze?
Okazuje się że jest ich całkiem sporo. Poza kotami, gołębiami, szpakami, wróblami, dzięciołem, kuropatwami, wronami i gawronami …
Mamy jeszcze takich gości :

Tradycyjnie wiewiórka poszukująca jakichś wróblich jajek.

Wiewiórka

Wiewiórka


Kuna. Szkodnik który szuka również jajek po drzewach, ale okazyjnie zagląda do psiej miski.
Kuna

Kuna


Jeżyk. Nocny szuracz i poszukwiacz jabłek w ogrodach. Nie przyjmuje jabłek od obcych.
Jeż

Jeż

Jeż

Jeż


A na koniec bociek, który odwiedził sąsiadów, więc szykuje im się trzecie dziecko 😉
Bocian

Bocian


Czekamy na sarenki, łosie, dziki 😉
Wiemy że są nieopodal, na śniegu zostają ślady.


Maskownica rur – samemu

Opublikowany: Październik 4th, 2015 | Autor: | Kategoria: Dom i mieszkanie |
Tagi: , , , , ,
Brak komentarzy Brak komentarzy »

3 lata czekały i się doczekały 😉
Nasze kochane rureczki z licznikiem i rzeźba hydrauliczna doczekały się maskownicy według własnego projektu.
Szukałem po sieci jakichś rozwiązań, ale generalnie poza jakimiś wycinankami na kaloryfery niewiele znalazłem. Chodziło mi o konkretne zastosowanie, czyli maskowanie, ale z dostępem do licznika i zaworów, przewiewne, ponieważ rury w lecie potrafią się „oszronić”. Ponieważ zostało mi trochę kontrłat z dachu, postanowiłem to wykorzystać do swojej maskownicy. I takim oto sposobem powstało to:


Maskownica rur

Maskownica rur

Zaślepka rur

Zaślepka rur


Dwie listwy są zdejmowane. Wiszą na kołkach w kształcie litery L, zapewniając dostęp do zaworów.
Konstrukcja jeszcze będzie lakierowana i przytwierdzona do ściany.
Całość jest wypoziomowana i stoi samoistnie, ale z powodu dzieciaków które z pewnością kiedyś wpadną na pomysł aby się wspinać po szczebelkach, będzie w jakiś sprytny sposób przymocowana z możliwością szybkiego zdjęcia.


I pomyśleć, że wszystko na początku wyglądało tak jak na tym zdjęciu:

Rury niezamaskowane

Rury niezamaskowane


Gres na schodach wejściowych – samemu

Opublikowany: Październik 24th, 2014 | Autor: | Kategoria: Dom i mieszkanie |
Tagi: , , , , ,
Brak komentarzy 1 Komentarz »

Przyszedł taki czas że schody wejściowe ganku zaczęły przypominać Polskie drogi i nabrały koloru zielonego, a więc … przyszedł czas na gres.
Tak naprawdę to miałem się tym zająć jakieś 2 lata temu, ale jak się okazuje, na wsi jest zawsze coś pilniejszego do roboty. Tak więc, nastał najlepszy czas na gresik, a do tego była promocja.
Ten kolor to jeden z trzech dostępnych od ręki w marketach, który nam pasował do elewacji.
Nic tylko brać, 19 zł z metra.

Gres ganek

Gres ganek

Na początek poszła w ruch kątówka ze szczotą drucianą, aby bloczki betonowe zaczęły przypominać beton. Następnie folia w płynie. Drogie ale niezbędne na zewnątrz.
Tu mały kierownik budowy oceniał jakość.

Młody pomocnik

Młody pomocnik

Następne w kolejności już układanie płytek i walka z dystansami. Na zewnątrz fuga minimum 1cm. Generalnie wylewając schody założylem schodek na około 33cm + fuga, więc jakichś specjalnych przycięć płytek nie było. Poza pionowymi oczywiście 😉 Dużo większy problem był ze spadkami i wyrównywaniem powierzchni. Kleju poszło sporo.

Cersanit Muro

Cersanit Muro

Na koniec poszło też sporo fugi, wcale nie taniej. No ale jak robić to porządnie 😉


Huśtawki, czyli co można zrobić z drewna po budowie

Opublikowany: Sierpień 5th, 2014 | Autor: | Kategoria: Dom i mieszkanie |
Tagi: , , , ,
Brak komentarzy Brak komentarzy »

Długo nie pisałem, działo się 😉
Co prawda zacząłem rok temu, ale budowa wciąż trwa i ewoluuje. Zaczęło się od tego, że wymyśliłem sobie huśtawkę. W końcu zostało mi mnóstwo stempli z budowy, z którymi trzeba było coś zrobić. Spalić, albo dać drugie życie. Wybrałem to drugie.

Generalny problem polegał na tym, że stemple są sosnowe (żywica), do tego z korą i częściowo spróchniałe. Szlifowanie ich to wcale nie łatwe zadanie. Trzeba wyposażyć się w szlifierkę kątową plus końcówkę ze zmiennym papierem ściernym (ja używam tych na rzepy, granulacja 60-80). Czekają nas do szlifowania – kora, żywica, sęki i próchno. Czas start.

Huśtawka samemu

Huśtawka samemu

Generalnie warto wyposażyć się w maskę przeciwpyłową, siekierkę, jakieś okulary ochronne.
Kurzy się niesamowicie. Papier ścierny znika w oczach. Siekierką ociosamy końcówki gałęzi, a okulary ochronią nas przed piaskiem i drzazgami.
Warto wyposażyć się również w wszelkiej maści śruby, nakrętki, podkładki. Do tego także wiertła do drewna, pręty gwintowane, poziomicę i metrówkę.

Kiedy mamy już oszlifowane stemple, należy je zaimpregnować. Ja użyłem Drewnochronu – kolor Palisander. Następnie po wyschnięciu polakierować. Matowy lakier przy drugiej warstwie i tak zaczyna być błyszczący, więc chyba nie warto dokładać do matowego. Pamiętajcie, aby dobrze wymieszać impregnat. Kolor na dnie może różnić się dosyć mocno od tego na wierzchu.

Huśtawka samemu

Huśtawka samemu

Konstrukcję zacząłem od nóżek. Tworzymy równej długości i pod tym samym kątem nóżki-filary huśtawki. Ja położyłem jedno na drugim, aby uniknąć rozjazdu. Następnie na to nakładamy górną belkę, na której będzie wisieć huśtawka. Wiercimy otwory i skręcamy, proste 😉 Dodatkowo łączymy krótszymi belkami nóżkę z górną belką, aby huśtawka nie bujała się na boki. w sumie to wszystko. Im dokładniejsza konstrukcja i twardsze drewno, tym konstrukcja stabilniejsza. Upały i zima dadzą się huśtawce we znaki (zwłaszcza lakier) warto ją co roku konserwować, pomimo iż producenci dają po kilka lat gwarancji na lakiery i impregnaty.

Huśtawka samemu

Huśtawka samemu

Stabilność konstrukcji można poprawić dodając kolejne nóżki, szczebelki itd. Dlatego moja konstrukcja będzie się rozwijać na tyle na ile starczy mi drewna 😉 W planach jest jeszcze kolejna baszta z daszkiem.

Daszek huśtawki

Daszek huśtawki

Na koniec konstrukcję ozdobiłem orzełkiem, który wygląda jak niemiecki 😉 no ale to moja pierwsza rzeźba, sorry 😉 odstrasza wróble.

Rzeźba na daszku

Rzeźba na daszku

Po co nam właściwie taki daszek? Przed ulewą specjalnie nie chroni(tylko drobne opady), przed słońcem tak sobie*zależy o której godzinie), no ale przynajmniej ptaki nie srają na ławeczkę 😉

Koszty własne: impregnat ok 3x30zł do tego lakier 3x60zł, papier ścierny 4x20zł, śruby ok 60zł, łańcuchy ok 100zł, drewno zostaje z budowy, a więc huśtawki w cenie około 400-500zł podczas gdy cena rynkowa to ponad 2000zł. Warto majsterkować.


Balustrady i poręcze samemu

Opublikowany: Styczeń 1st, 2014 | Autor: | Kategoria: Design, Dom i mieszkanie |
Tagi: , , , , , ,
Brak komentarzy Brak komentarzy »

Po ponad 2 latach zbierania się w sobie. Na 3 dni przed Sylwestrem 2013/2014 padła szybka decyzja – Robimy w końcu te balustrady na schodach! – A raczej – Robię te cholerne balustrady na chodach ! – i tak też zrobiłem. Bez specjalnego przygotowania. Obejrzałem może ze dwie instrukcje na stronie producenta balustrad systemowych i tyle. Na początku były plany, że może drewno, może coś tam … a potem zabawa z fachowcami ?? Oj nie, dzięki.

Biegiem do marketu, na koszyk i tu dopiero dowiedziałem się jak to się składa. Pan z Leroya uświadomił mnie, że kupuje się jeden element startowy, (czyli dwa słupki i jedna poręcz w opakowaniu), a następnie elementy uzupełniające (czyli słupek i poręcz, którą się dołącza). Dodatkowo okazało się, że łączenia są mega drogie, a do tego niezbędne do zrobienia zakrętów na balustradzie. No i w ten sposób budżet z zakładanych 1700 skoczył do 1950 PLN. Nieźle, ale to nie wszystko.

Poręcze - Provasystem

Poręcze – Provasystem


Cały czas miałem na uwadze to, że na schodach mam gres, pod nim gres techniczny, a pod tym jakieś skrawki gresu, którymi sobie glazurnik wyrównywał poziom schodów (przy wierceniu miałem ochotę mu jajca ukręcić), no i na koniec żelbet . Od razu się zaopatrzyłem w wiertełka, diamenty i ostrza. Do tego jeszcze tarcze do przycinania poręczy i drążków no i stalowe kotwy do mocowania słupków (sprzedawca polecił, mówił że wszystkie regały w Leroyu na takich stoją i na pewno się nie poluzują). Warto o nich pomyśleć, bo zwykłe rozporowe kołki przy biegających dzieciakach mogą się z czasem wyrobić, no i słupki zaczną latać.

Tak zaopatrzony pozbyłem się jakichś 2850 PLN. I od razu zabrałem do roboty.
Pierwszy diament starłem już przy czwartym otworze. Cztery otwory to jeden słupek, a trzeba się przebić przez conajmniej dwie warstwy gresu. No to już się załamałem, bo skoro na słupek przypada jedno wiertełko diamentowe za 34 PLN, plus 1-2 wiertła Bosha za 22 PLN (które też się ścierają), a słupków jest 7, to będzie mnie to kosztować około 550 PLN, żeby zrobić same otwory! Musiałem więc zmienić technikę.
Oto i ona: wiercenie max 10 sekund, potem wiertło do zimnej wody i pryskanie zraszaczem do otworu. Zajęło mi to wieki, ale opłaciło się!
W sumie starłem dwa diamenty i jakieś 8 wierteł. Czyli tylko jakieś 250 PLN w plecy. Reszta wierteł idzie do zwrotu, więc też plus.

Balustrady aluminiowe na schodach

Balustrady aluminiowe na schodach


Poza tym było dużo pracy przy przycinaniu i polerowaniu słupków. W domowych warunkach ciężko jest przyciąć coś równo, wiec ratowałem się szlifierką.
Do śrub będę musiał też dokupić jakieś zaślepki. W tej chwili przy mocowaniu słupków wygląda trochę surowo. Co prawda to jeszcze nie koniec, bo została jeszcze prawa strona schodów na półpiętrze, no ale to już można trochę odłożyć w czasie. Miejmy nadzieję, że na kolejne 2 lata 😉


Półki, książki i meble na TV

Opublikowany: Grudzień 1st, 2013 | Autor: | Kategoria: Design, Dom i mieszkanie |
Tagi: , , , , ,
Brak komentarzy 2 komentarze »

Przyszedł i czas na to, aby nasza gigantyczna biblioteczka wypełniła się półkami, a może na odwrót 😉
Zanim zdecydowałem się na najprostsze rozwiązanie, musiało powstac jakieś 3 projekty minibiblioteczki w salonie i conajmniej 5 układów mebli pod i nad TV. Ostatecznie padło na półki. Nie przytłaczają, nie zajmują dużo miejsca, wymiary idealnie się zgadzały. Ok, a więc do roboty:

LACK, czarny IKEA

Układ skłąda się z 5 półek, trzech o długości 110 cm, i dwóch o długości 30cm. Dlaczego taki ? Trzy półki jedna pod drugą to jednak oklepany temat, ale krótkie półki (30cm) pomiędzy nimi wprowadzają już jakiś ciekawy element wizualny i praktyczny. Wizualny, bo mamy zachowaną symetrię i nowoczesny wzór. Praktyczny, bo oganicza ilość książek na półce, a więc zmniejsza obciążenie. Dodatkowo stanowi blokadę ksiązek z jednej strony.

LACK Ikea


No a co z telewizją ?
Najchętniej zezłomowałbym telewizor i wszystko co z nim związane, ale żona musi oglądać na czymś „M jak Miłość”. Dlatego też, należało jakoś tą bezproduktywną część zaprojektować. Przede wszystkim przestrzeń – taki jest cel. Po aranżacji i tak nasłuchałem się, że zamiast tych półek powinna tu być szafka na obrusy.
No cóż, to może jeszcze pionowa szafka na miotły 😛 A teraz poważnie:
To przestrzeń przeznaczona na multimedia i wszystko co z nią związane, a więc płyty CD, DVD, kino domowe, TV, może jakiś wzmacniacz jak dzieciaki podrosną i głośniki. A więc kilka lat do przodu i bez upychania wszystkiego jak rumun w tobołku. Oto efekty:

Półki na CD i media


Trzy półki, jeden regał LACK i mebelek pod TV. Vuala!
Co prawda plazmy jeszcze nie ma, ale zestaw kryzysowy już działa. Najbardziej jest nim zainteresowany nasz syn, który już zaczął chować się do szuflad i wciskać wszelkie przyciski. Musieliśmy je niestety pozaklejać taśmą, ale i tak go to nie powstrzymało.

Półki i meble pod tv

Generalnie pomimo mebelków, 14 calowego telewizorka i nostalgii za meblościanką, wciąż jeszcze czuje się przestrzeń.
O to najbardziej chodziło, aby dom nie był magazynem, a miejscem do mieszkania.


Obrazy i ich miejsce

Opublikowany: Luty 25th, 2013 | Autor: | Kategoria: Dom i mieszkanie, Przemyślenia |
Tagi: , , , , ,
Brak komentarzy Brak komentarzy »

W końcu zebrałem się za mini galerię nad schodami. Plan był już na jej wykonanie wcześniej, ale dopiero dziś znalazł się na nią czas.
Pełna symetria. To właśnie przyświecało mi podczas wiercenia otworów w ścianie. Dobrym wyznacznikiem są same schody i odległości pomiędzy stopniami. A więc, ułożenie równoległe względem schodka. Wysokość otworu to 165cm od stopnia. Centrum obrazu jest mniej więcej na wysokości oczu i nie trzeba zadzierać głowy do góry. Odległości pomiędzy obrazami to około 30 cm. Tej długości nie trzeba idealnie przestrzegać, wizualnie wystarczy zachować symetrię w przypadku samej wysokości, jeśli wzrok ją dostrzeże, to nie będzie doszukiwać się innych detali. W końcu najważniejszy jest i tak obraz.

Często można spotkać niesymetryczne i chaotyczne rozmieszczenie obrazów w domach. Najczęściej spowodowane jest to tym, że spodobał się nam jakiś okaz i upychamy jeden obok drugiego. W pewnym momencie zburzymy symetrię. Margines pomiędzy ramkami będzie zbyt duży i zamiast skupiać się na obrazie będzie nas irytować zbyt wąska przerwa pomiędzy jednym a drugim, lub prosta biała rama obok rzeźbionej złotej. Tak najczęściej wyglądają domowe galerie … niestety.

Rozwiązanie symetryczne jest bezpieczne, miłe dla oka i przyjemne.

Obrazy nad schodami

Obrazy nad schodami

Obrazy nad schodami

Obrazy nad schodami


Ciepło za grosze ?

Opublikowany: Luty 10th, 2013 | Autor: | Kategoria: Dom i mieszkanie |
Tagi: , , , ,
Brak komentarzy Brak komentarzy »

Po wpadce z taniopal.pl rozpocząłem poszukwiania innego dystrybutora ekogroszku w okesie zimowym. Wszędzie piszą, że nie będzie suchego opału w zimie, bo po przepłukaniu towar idzie do worków itd. Akceptuję ten fakt, ale wilgotny opał, a breja w worku to dwie różne sprawy. Dlatego też, postanowiłem sprawdzić cieplozagrosze.pl
Na efekty tej transakcji nie trzeba było długo czekać.
Kurier przyjechał rozgarnięty, zadowolony i wiedział jak używać paleciaka. Towar 40 zł droższy niż w taniopal.pl, ale jakość i wilgotność na przyzwoitym poziomie.
Towar był wilgotny, ale po otwarciu worków po 1 dniu w kotłowni właściwie był suchy. Do palety z ekogroszkiem dostałem również podpałkę. Małe a cieszy.
Jedyne zastrzeżenia mam co do zgrzewania samych worków. Są bardzo słabo zgrzane, więc trochę groszku się rozsypało. Nad tym trzeba by popracować. Najważniejsze jest jednak to, że opał jest w stanie suchości, w którym można nim palić praktycznie po jednej dobie od dnia dostarczenia. Zanieczyszczenie w piecu jest szarym popiołem, a nie czarną czy brunatną sadzą, jak to w przypadku taniopal.pl Dodatkowo granulacja jest super! Jak do tej pory nie znalazłem w workach nic podejrzanego, a podajnik ani razu się nie zablokował.

A tu poglądowe fotki:

Ekogroszek cieplozagrosze.pl

Ekogroszek cieplozagrosze.pl

Ekogroszek cieplozagrosze.pl

Ekogroszek cieplozagrosze.pl

Ekogroszek cieplozagrosze.pl

Ekogroszek cieplozagrosze.pl

Aktualizacja: 19 luty.
No i za wcześnie pochwaliłem cieplozagrosze.pl. Kolena partia która do mnie przyjechała, okazała się mokra. Nie byłaby taka, gdyby nie fakt, że granulacja była mniejsza niż zwykle, przez co wilgoci zostało więcej. Nie jest to co prawda błoto, ale wilgoć jest dość duża.
Ocena automatycznie spada.
Ocena ogólna: Może być !


-->